Bank pożycza za darmo. Jaki ma w tym interes?
12/03/2014 97 Czytano

Bank pożycza za darmo. Jaki ma w tym interes?

Można wierzyć bankowi, który mówi, że pożyczy nam pieniądze bez oprocentowania i ponoszenia dodatkowych kosztów? ING Bank Śląski postanowił zaoferować swoim klientom pewną atrakcyjną formę pożyczki. Reklamuje ją hasłem: „dziewięć setek bez odsetek”. Atrakcyjność owej pożyczki polega na tym, że ma ona nie posiadać ani oprocentowania, ani żadnych dodatkowych ukrytych kosztów. W ten sposób klient banku ING decydujący się na tę promocyjną pożyczkę będzie musiał uregulować z bankiem taką samą kwotę, jaką pożyczył. Oczywiście zakładając, że dany klient nie wykupi żadnych ubezpieczeń. Można zadać w tym momencie, jak to bank nic nie zarabia? Odpowiedz jednak nie jest twierdząca. Nie. Nie jest to jednoznaczne z tym, że bank nie zyska nic na takiej pożyczce.

Na pewno pomysł na pożyczkę bez odsetek i żadnych kosztów jest nietypowy. Jak to możliwe? Po pierwsze należy zwrócić uwagę, że ta promocyjna pożyczka nie jest reklamowana na szeroką skalę. Być może większość z nas nawet o niej nie słyszało. A to ze względu na fakt, że udziela jest ona jedynie wybranym klientom. Takim, którzy są już użytkowaniem rachunkowości i bankowości internetowej ING. Jak przebiega proces kredytowy w tym przypadku? Klient ING w internetowym serwisie bankowym musi wybrać opcję o nazwie „Oferta na klik”. Kolejnym krokiem w tym procesie jest wybranie kwoty 900 zł spłacanej w sześciu ratach. Promocyjną pożyczkę klient banku ING spłaca w 6 ratach po 150 zł każda. W ten sposób kredytobiorca nie płaci ani odsetek, ani nie ponosi żadnych innych kosztów. Jednak w przypadku, kiedy kredytobiorca ING zdecyduje się na wykupienie ubezpieczenia wówczas poniesie dodatkowy koszt 14 zł 58 groszy za pół roku spłaty pożyczki.

Pieniądze w prezencie?

Czy naprawdę jest to możliwe, aby banki dawały swoim klientom pieniądze w prezencie? Bo przyglądając się przytoczonemu wcześniej przykładowi promocyjnej pożyczki, w której nie naliczano odsetek, i w których klient nie ponosił żadnych ukrytych kosztów, mamy biało na czarnym – bank niczym w prezencie podarował nam kilkadziesiąt złotych. Rachunek jest prosty. Wybierając pożyczkę oprocentowaną na ustawowe maksimum wynoszące 16% w przeciągu wspomnianego wcześniej okresu kredytowego do banku powędrowałoby więcej niż pożyczyliśmy, a dokładnie mówiąc o 42 zł i 48 groszy więcej.

Tego typu oferta promocyjna nie jest jednak jakimś novum na rynku. Wystarczy prześledzić pojawiające się od czasu do czasu na rynku finansowym propozycje banków, sprzedawców kredytów ratalnych, wydawców kart kredytowych czy różnego rodzaju firm zajmujących się udzielaniem pożyczek, aby stwierdzić, że czasem klienci mogą spotkać się z ofertą produktów finansowych za tzw. „zero złotych”. Pamiętajmy jednak, że tego typu zabiegi nie są stosowane przez banki tak po prostu, a mają ściśle określony cel i mają przynieść określone, i wcale nie takie małe, korzyści dla banków.

Zero jako strategia marketingowa

Jak to powiadają, jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Promocyjne produkty oferowane za tzw. „zero złotych” to nic innego jak jeden z chwytów stosowanych przez marketingowców. Jakie profity dają bankom tego typu promocje? Otóż można tutaj mówić o co najmniej dwóch funkcjach, jakie pełnią promocyjne, darmowe produkty bankowe. Pierwsza z funkcji to coś w rodzaju doskonale znanej nam z handlu darmowej próbki, którą rozdaje się klientom; szczególnie znana w takich branżach jak kosmetyki czy żywność. Tego rodzaju zabieg to podsunięcie klientom namacalnego produktu. A wiadomo, że nowy i nieznany na rynku produkt, albo taki, który nie znany jest określonej grupie klientów, nie zostanie najprawdopodobniej kupiony bo uważany jest a ryzykowny. Natomiast jeśli podsunie się klientowi jego próbkę, będzie mógł go sam przetestować i ocenić, w ten sposób być może nakłoni się klienta do jego zakupu. Taką metodą sprzedawcy nawiązują pierwszy kontakt z klientem. Jeśli produkt sprawdzi się w oczach potencjalnego nabywcy, na pewno ten będzie chciał z niego korzystać w dłuższym okresie czasu. Ten sposób jest także bardzo często stosowany, aby podkraść klientów konkurencji. Promocyjny, atrakcyjny i zachęcający do wypróbowania produkt, jest kuszący w oczach potencjalnego klienta.

„Zerowa stawka” to wabik na wiele produktów finansowych. Ten sam trik stosowany jest często przez wydawców kart kredytowych. Nowych potencjalnych klientów przyciągają zerowym oprocentowaniem. W tym miejscu należy od razu dodać, że promocyjna, wabikowa, zerowa stawka oprocentowania obowiązuje jedynie przez ściśle określony czas. Ponadto należy wiedzieć, iż dotyczy wyłącznie salda przenoszonego z innej karty kredytowej. Mówiąc wprost bank oszczędza na reklamie i promocji, które wiążą się z dużymi kosztami. Przy minimum nakładów finansowych zyskuje nowych klientów i podbiera klientów od konkurencji. Odnosząc się jeszcze do rynku kart kredytowych w Polsce; ze względu na fakt, iż jest dość mały, nie możemy zbytnio pokładać nadziei, że szybko trafi się nam taka okazja.

Podobny wabik stosowny jest również przez firmy pożyczkowe. Często można spotkać się z sytuacją, kiedy tego typu firmy wychodzą do klientów z propozycją darmowej pierwszej pożyczki. Jaki mają w tym cel? Otóż pokładają nadzieję w tym, że dzięki takiej atrakcyjnej propozycji klient zostanie z nimi dłużej. Oczywiście przedłużenie okresu spłacania pożyczki nie jest już bezpłatne i gratis. Ponadto należy zauważyć, że nawet jeśli dany klient spłaci swoją należność takiej firmie w umownym terminie to przekazał jej swoje dane, a także podpisał z nią ramową umowę. A to z kolei ułatwienie zaciągnięcia w przyszłości kolejnej pożyczki.

Drugą funkcja polega na tym, że oferowany darmowy produkt ma tak naprawdę zastąpić obniżkę wartości naszego produktu z kategorii finanse. Przyglądając się temu zabiegowi marketingowemu najlepiej skupić się na strategii sieci handlowych. Bardzo często mamy bowiem do czynienia z produktami oferowanymi za „zero złotych”. Tutaj sprzedawcy zakładają, że podwyższą swoje obroty, natomiast zysk czerpią z podwyższonej marży określonych produktów.

ING zachęca do Internetu

Podkreślić należy, że oferta wykreowana przez bank ING ma przede wszystkim na celu promowanie wśród swoich i przyszłych klientów internetowej sprzedaży produktów (przypomnijmy przywoływaną wcześniej ofertę „na klik”). Ponadto bank Ing liczy na to, że klienci oswoją się i przekonają się do składnia wniosków nie droga tradycyjną, a przez Internet.

Jak zatem widzimy darmowy kredyt nie jest produktem bezcelowym, a wiąże się z promocyjną funkcją. Jest niczym darmowa próbka produktu, która umożliwia przyjrzenie się z bliska produktowi i jego wytestowanie. W ten oto sposób wielu potencjalnych klientów zacznie bliżej przyglądać się bankowości internetowej. Brak odsetek to dobry powód, aby skorzystać z nowych możliwości. W ten sposób bank zakłada, że tego typu promocja przełoży się na częstotliwość odwiedzania wcześniej nieznanej klientowi sfery bankowości elektronicznej. A to z kolei przekłada się na wzrost „sprzedaży krzyżowej”. Jednego możemy być pewni. Na pewno wspomniane wcześniej ok. 40 zł dane „za darmo” kredytobiorcy jest zabiegiem opłacalnym punktu widzenia banku.

O autorze

Zobacz także

Aktualności

Gotówka zagrożeniem dla Polski i Polaków?

Koalicja Związku Banków Polskich i NBP zapowiada walkę z przyzwyczajeniem polaków do monet i banknotów. Co jest tego powodem?

Aktualności

Firmy pożyczkowe powołują Związek Firm Pożyczkowych

Firmy pożyczkowe szybko zareagowały na ostatnie wydarzenia. Surowa kontrola UKiOK oraz planowana zmiana przepisów w zakresie sektora pozabankowego sprawił, że inwestorzy musieli szybko reagować na powyższe  wydarzenia. Odpowiedzią na zmieniającą

Aktualności

Pożyczki online wreszcie zdobywają popularność

Tempo rozwijania się rynku pożyczek online Polsce stało się w ostatnim czasie naprawdę zdumiewające. Osoby, które decydują się pobranie pożyczki przez internet są przede wszystkim ludzie młodzi, którzy niejednokrotnie zajmują